Blog > Komentarze do wpisu

CD. DO POPRZEDNIEGO WPISU...

Bill Gates kontra Ho Szi Min

Według wietnamskiego prawa wszystkie media muszą podlegać jakiemuś ministerstwu. W jaki sposób "VN-Express" udało się zostać wyjątkiem, to prawdziwie budująca historia o tym, jak technika potrafi zmienić układ sił.

Kiedy Thang wrócił ze Szwecji, zaproponowano mu, by stworzył stronę informacyjną państwowej firmy internetowej FPT. Publikował wiadomości z branży, ale też i inne, których ludzie byli ciekawi. Nie pisał natomiast nic o wielkim Leninie. Robili to wszyscy inni - musieli - ale on przecież siedział w komputerach, a przełomowe myśli Lenina na temat cyberprzestrzeni sprawiały wrażenie nieco enigmatycznych. Więc nie musiał...

Gości przybywało, a po półtora roku strona firmy była już największym medium w kraju. Tak to mniej więcej się odbyło. Jakby Polacy odrzucili "Gazetę Wyborczą" i zaczęli ściągać wiadomości ze strony Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Oczywiście rząd wkrótce zorientował się, że oto znalazł się środek przekazu poza kontrolą partii! A więc należało go zamknąć. Ale wtedy "VNE" miał już 2 miliony czytelników. W czasie gdy Wietnam starał się o członkostwo w Światowej Organizacji Handlu (WTO). Niezbyt dobry moment na politykę policyjnej pałki. "VNE" nie został zamknięty, zrodził się więc problem: który z ministrów ma odpowiadać za ten produkt? Weźcie ode mnie ten kielich - odparł pierwszy zapytany. Drugi również przejawił niechęć. Podobnie trzeci.

I tak już zostało. "VN-Express" jest jedynym tytułem niepodlegającym żadnemu ministerstwu. A ponieważ w międzyczasie państwowa FPT weszła na giełdę, nikt tak naprawdę nie wie, kto jest właścicielem głównego źródła wiadomości w Wietnamie. Akurat to nie spędza snu z powiek Ducowi Thangowi, choć zdaje sobie sprawę, że wystarczy jedno słowo z Biura Politycznego, by wyłączono jego gazetę. Ale wie również, że dziesiątki milionów obywateli dowiedzą się o tym w ciągu godziny.

Niezwykle trudno jest wypowiadać się na temat przyszłości Wietnamu, gdyż jego przywódcy, chwalebni zwycięzcy wojny z USA, zdają się jeszcze bardziej paranoiczni i wyalienowani z własnego społeczeństwa niż byli władcy radzieccy. Wiosną 2006 roku skonfiskowali cały nakład tygodnika "Tuoi Tre". Jego kryminalny zamysł polegał na ankiecie czytelniczej: "Kto jest najbardziej podziwianą osobą w Wietnamie?". Przestępstwo polegało na tym, że przewodniczący Ho Szi Min znalazł się dopiero na trzecim miejscu.

- Po tym - twierdzi pewien dziennikarz - żadna gazeta nie odważy się spytać, kto jest najpiękniejszą kobietą w Wietnamie.

Kogoś może zaciekawi, kto znalazł się na miejscu pierwszym? Niejaki Bill Gates.
_________________________________________________________________

link do calego artykulu:

http://www.gazetawyborcza.pl/1,75480,5004147.html

Pan Zaręba pozwolił sobie poczynić ciekawy artykuł, dobry jest opis zmonopolizowanego przez państwo przekazu medialnego. Kontroli (o ile nie własności Państwa) podlegają tu prawie wszystkie media (TV, RADIO, PRASA i CZĘŚCIOWO INTERNET), ale można dodać kilka komentarzy.

#1. Ubawił mnie fragment o pograniczniku, czyli zapemne chodziło o funkcjonariusza wspomnianej już w tym blogu CONG AN (Służba Porządku Publicznego - odpowiednik zjednoczonej policji) wydziału A18 (który jest odpowiednikiem naszej Straży Granicznej). Wietnamscy urzędnicy może nie należą do wesołych i uprzejmych. Ale proponuję porównać to z obsługą na przykład na "Okęciu" - ja mam przyjemność latać do Polski regularnie i postawa polskiej Straży Granicznej i Urzędników Celnych pozostawia wiele do życzenia. Proponuję spróbować w Polsce powiedziec "good morning".....nie wiem jaki będzie rezultat bo po powiedzeniu "Dzień Dobry" nie ma żadnej odpowiedzi. Myślę, że to nie działa generalnie w wielu krajach.

#2. "Mercedes i IKEA, Sony i ABB zdają się znakomicie czuć w tym środowisku. Bo kiedy da się w łapę za niezbędne zezwolenia, ma się prawo korzystać z taniej i bezbronnej siły roboczej".

Niestety w tym fragmencie mija się Pan z prawdą. Akurat firmy pokroju IKEA, SONY czy MERCEDES nie muszą dawać w łapę. Ich wielkość i wsparcie państwowej administracji szwedzkiej, japońskiej czy niemieckiej pozwala im na działalność bez jakichś strasznych łapówek. Łapówka zresztą, w przypadku inwestowania w Wietnamie przyspiesza, ale na pewno niczego nie załatwia. Co do taniej siły roboczej to jest to również dyskusyjne, zachodnie koncerny płacą zazwyczaj więcej niż lokalne firmy - a dostosowują swoje płace do poziomu płac i poziomu cen na rynku. Poza tym większość wymienionych firm daje nie tylko dobre pensje, ale również pakiet socjalny - o którym w większości firm wietnamskich można tylko pomarzyć. Płacą za nadgodziny - chyba nie jest tak źle Panie redaktorze.

Patologicznym przykładem jest firma NIKE - warto było napisać o nich....

Minimalna pensja w Wietnamie, dla FOREIGN INVESTMENT COMPANIES wynosi:   VND900,000 US$56.25 + świadczenia socjalne i medyczne - 17% pensji. Więkość firm płaci więcej swoim pracownikom. Zazwyczaj minimalne pensje w firmach zagranicznych oscyliują na poziomie 100USD/miesięcznie dla pracowników niewykwalifikowanych. Rosną wraz z pozycją pracownika w firmie i zwiększaniem się jego doświadczenia i umiejętności. To mało, ale zwykły posiłek w Wietnamie cały czas kosztuje poniżej 1 USD na osobę.

A wietnamski kodeks pracy, nie jest aż tak zabudowany jak w Europie, ale daje pracownikowi sporo przywilejów. Jak wygląda przestrzeganie kodeksu pracy to zupełnie inna sprawa - ale myślę, że podobne problemy nie są inne niż w Polsce.

#3. Dobra jest wstawka o Szwecji. Szwecja od zawsze występuje w takiej ciekawej roli, jak kobieta, która jest troszkę w ciąży.

#4. Gdy w Hanoi wstukać do wyszukiwarki "human rights Vietnam", komputer odpowiada "page not found". - a tak ta strona jest zablokowana. Ale na przykład strona ANTYRZĄDOWEJ GAZETKI WIETNAMSKIEJ DAN CHIM VIET juz nie! Z tymi blokadami jest kiepsko, w wydziale cenzury pracuje 20 informatyków i trochę blokują - ale nie jest tak źle.

#5. "Prawo nakazuje okazać dowód tożsamości właścicielowi kafejki internetowej, a ten powinien zanotować odwiedzane strony na wypadek pytań policji" To martwy przepis, jak bywam w Wietnamie od 10 lat nikt nie sprawdza co robisz w kafejkach. Nikogo, z policją włącznie nie interesuje kto i co ogląda.

#6. "Mimo to zdarzają się wpadki. Na przykład jesienią 2002 roku trzeba było ukarać gazetę "Sinh Vien". Pewnemu redaktorowi sprzykrzyły się bezbarwne strony i artykuł o piramidach finansowych zilustrował banknotami spłukiwanymi do toalety. Całkiem pomysłowo, uważał. Ale władze ujrzały co innego: Ho Szi Min spłukany! I na nic nie zdały się zapewnienia redaktorów, że nie wybrali ojca narodu celowo, gdyż znajduje się on na wszystkich nominałach. Za karę zawieszono tytuł na dwa miesiące" - znam tą historię pierwszorzędna. Ale ku zmartwieniu wszyskich czytelników podobnie jest w całej Azji. Również w krajach demokracji wielopartyjnych. W Tajlandii, Malezji, Indonezji o Chinach nie wspomnę również grozi kara za profanowanie lokalnych liderów. Myślę, że to ogólnie azjatycki koloryt. Cześć liderom, szczególnie tym którzy nieżyją jest wielka.

#7. "Niezwykle trudno jest wypowiadać się na temat przyszłości Wietnamu, gdyż jego przywódcy, chwalebni zwycięzcy wojny z USA, zdają się jeszcze bardziej paranoiczni i wyalienowani z własnego społeczeństwa niż byli władcy radzieccy". Natomiast zaskoczył mnie Pan używaną retoryką komunistyczną. Pisze Pan o wojnie z USA - Wiem, że wychował się Pan na prasie PRL i popełnia automatyczną wstawkę. Proszę jednak pamiętać, że wojna o któej Pan pisze była WOJNĄ DOMOWĄ - lub jak można spotkać w źródłach historycznych (i nie mam tu namyśli gawęd Moniki Warneńskiej and Żukrowskiego) II WOJNY INDOCHIŃSKIEJ. Wietnam nie prowadził wojny z USA w całej swojej historii. Owszem była interwencja wojsk SEATO pod dowództwem USA, ale to zupełnie inna historia.

#8. Gazety zapytały kto jest najpiękniejszą kobietą - jak dobrze mi się wydaje była to gazeta Tuoi Tre. Została nią Thuy Mai Phuong - Miss World 2006. Też myślałem, że wygra wujek Ho, ale nie tym razem Bruner....hahahaa

#9 Niestety VNE i FPT podlegają URZĘDOWI CENZURY i PUBLIKOWANE PRZEZ NICH WIADOMOŚCI MUSZĄ MIEĆ ZGODĘ CENZURY NA PUBLIKACJĘ - WIĘC TO TEŻ TAKA POŁOWICZNA WOLNOŚĆ. To tak jak w GAZECIE WYBORCZEJ - komentarze i sprostowania nie są publikowane, nikt nawet nie odpowiada na maile. Gazeta też ma monopol na wiedzę, choć mniejszy niż ten w Wietnamie.

GENERALNIE ARTYKUŁ NA 4+;

zamiast komentarza dodaję, myślę że trafnie:

środa, 12 marca 2008, sajgonlife
Komentarze
2008/03/16 11:03:12
Dlaczego "gazetka Dan Chim Viet: a nie "gazeta Dan Chim Viet"?